Darmowa dostawa od 150,00 zł
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Rzeka Ebro – wędkarska wyprawa do Hiszpanii.

2026-06-08
Rzeka Ebro – wędkarska wyprawa do Hiszpanii.

Na początku października 2025 roku wybraliśmy się z grupą moich znajomych wędkarzy na rzekę Ebro w Hiszpanii – dokładnie do miejscowości Riba – Roja, która leży nad samą piękną oraz majestatyczną rzeką Ebro. Całą podróż zaczęliśmy od planowania wyjazdu, dogrania terminu, wyborze odpowiedniego sprzętu, wynajmu auta, ubezpieczenia i innych niezbędnych rzeczy, które zdecydowanie usprawniły nam całe przedsięwzięcie. Ebro – kraina olbrzymów, tzw. wielkich sumów, sandaczy oraz pięknych okoni. Te trzy gatunki były naszym głównym celem. Nigdy wcześniej w swoim życiu nie miałem okazji łowić „wąsów” z premedytacją. Była to moja pierwsza wyprawa, na której mogłem spróbować swoich sił z tymi pięknymi i wielkimi rybami. Przy tych rybach naszym „zbawieniem” był kolega Damian, inaczej „fishman_13”, który już od kilku lat ugania się za tymi stworzeniami i był dla nas niezbędną pomocą i skarbnicą wiedzy, dzięki któremu udało nam się stoczyć walkę z tymi rybami.

 IMG_5001

Ebro w Hiszpanii – jak przygotować się do wędkarskiej wyprawy życia?

Zacznijmy od początku. W piątek o godzinie 8 rano odbieramy busa w naszym mieście – Szczecinie. Zaczynamy go szybko pakować (wędki, przynęty, akcesoria, ciuchy, żywność) itp, itd. Odbieramy naszych znajomych z miejscowości znajdującej się 30km od Szczecina i zaczynamy naszą wędkarską podróż. Łącznie jedziemy w 5 osób, mamy do pokonania prawie 2400 km, więc jak się domyślacie podróż do najłatwiejszych nie należała. Mamy do przejechania całe Niemcy, następnie cała Francję i dopiero dojeżdżamy do Hiszpanii. Przez Hiszpanie jedziemy jeszcze kilka dobrych godzin i meldujemy się na miejscu w miejscowości Riba – Roja. Cała podróż z przystankami, jedzeniem oraz innymi atrakcjami zajęła nam równa dobę, czyli 24 godziny. Zmęczeni, ale szczęśliwi dojeżdżamy do naszej bazy wędkarskiej której gospodarzem był Pan Sławek – miły, śmieszny i bardzo pomocny człowiek. Poznaliśmy się, zrobiliśmy „obchód” po bazie, rozpakowaliśmy się i zaczęliśmy cieszyć się Hiszpańskim słońcem. Trafiliśmy na piękna pogodę, termometr wskazywał ponad 30 stopni w dzień, dla porównania w Polsce temperatura była w granicach 10 stopni, także wszyscy byli bardzo zadowoleni. 

 IMG_4911

Sandacze, okonie i sumy z Ebro – jakie przynęty i zestawy były najskuteczniejsze?

Teraz najważniejsza część wyjazdu, czyli zapytania co, jak gdzie i o której tzn. jak się przygotować , gdzie i kiedy najlepiej biorą i jakie są najskuteczniejsze metody łowienia. Kto jak nie właściciel bazy miał znać odpowiedź na nasze pytania. Po dłuższych rozmowach zaczęliśmy wiązać zestawy, nawijać plecionki i zbroić przynęty. Pod wieczór pierwszego dnia chłopacy wypłynęli z właścicielem bazy na pierwszy rekonesans – ja niestety nie dałem rady, pokonałem najwięcej czasu za kierownica i mój organizm kazał mi odpocząć, niestety jak się później okazało bardzo tego żałowałem. Na pierwszym wypłynięciu koledzy trafili sandacza, który mierzył ponad 80cm i kilka dobrych okoni w granicach 40-45cm. Wyjazd się zaczyna pięknie, pierwszy dzień a łowimy już takie ryby. Wieczorem siadamy do kolacji, omawiamy taktykę i plan działania na kolejne kilka dni łowienia. Następnego dnia budzik na 5.30 rano, szybkie zabranie sprzętu na łodzie i już wypływamy wszyscy z nadzieją na wielkie ryby. Już po godzinie zaczynamy łowić pierwsze sandacze. Były to ryby w granicach 70cm, na delikatnych kijach oraz przy silnym nurcie dawały nam dużo radości i satysfakcji z holu. Do takiego łowienia z rzutu wziąłem ze sobą kij od marki Favorite – skyline do 18g. Według mnie jest to nieoszacowana moc tego „patyka” , ponieważ zakładałem dużo większe gramatury i świetnie dawał sobie z nimi rade. Do łowienia okoni również towarzyszył mi ten sam kij, ponieważ okonie trafiały się między sandaczami na gumy w rozmiarach 10-12 cm. Tutaj raczej nie było różnicy jaki model gumy, bardziej chodziło o dopasowanie koloru. Ryby przeważnie atakowały przynęty w malowaniu „firetiger” lub coś na ten wzór. Drugim kolorem była klasyczna perła, najwięcej sandaczy złowiłem na model gumy od Daiwy „slim shady” w malowaniu white ghost pearl. Największa aktywność sandaczy i okoni była w godzinach 6.30 – 10.00 z samego rana. W dzień, gdy wychodziło pełne słońce ryby te były praktycznie nie do złowienia. Wtedy spływaliśmy na bazę, przygotowywaliśmy sobie obiad i odpoczywaliśmy w Hiszpańskim słońcu. Często „plażowaliśmy” nad samą rzeką, więc zawsze mieliśmy wyrzucone delikatne feedery. Łowiliśmy węgorze z gruntu oraz białoryb, czasem trafiały się również okonie.

 IMG_6325

Łowienie sumów na Ebro – pierwsze starcie z hiszpańskimi gigantami

Późniejsze popołudnia, wieczory i noce stały pod znakiem sumów, w końcu przede wszystkim po nie tu przyjechaliśmy. Pierwszy szlaki przecierał Fishman_13, to on w drugim dniu złowił pierwszego suma w granicach 160 cm. Dzięki jego pomocy w kolejnych dniach napływał nam ryby i my też skutecznie zaczęliśmy je łowić. Moim celem tej wyprawy był sandacz pod 80 cm oraz sum w granicach 150cm – jak na tamte warunki to był to „pikuś”, ponieważ pływały tam ponad 2.5 metrowe ryby. W trzecim dniu po idealnym napłynięciu Damiana udało mi się zaciąć rybę 160cm. Powiem tak.. Jak na suma nie był to jakiś okaz , ale walka z nim była nie porównywalna z niczym innym. Bardzo silne odjazdy, wielka moc i siła. Holu tej ryby nie można porównać z niczym innym, więc ja już cel na tą wyprawę miałem zrealizowany i mogłem cieszyć się kolejnymi dniami łowienia w pięknej Hiszpani. W kolejnych dniach już było tylko lepiej, dziennie łowiliśmy kilka sumów, a wisienką na torcie był wyholowany przez Damiana i kolegów „wąs”, który mierzył 202cm. Każdy dzień wyglądał tak samo, rano łowiliśmy okonie i sandacze, popołudnie spędzaliśmy odpoczywając przy feederach, a wieczory i noce zarywaliśmy dla sumów. Największa frajdę sprawiały mi sumy, które brały z klasycznego opadu przy łowieniu sandaczy. Ryby w granicach 120-140 cm na Skyline do 18g to było to. Piętnaście minut walki z tymi rybami na tak delikatnym sprzęcie to emocje nie do opisania. Kilka z nich udało się wyjąc, niektóre po prostu rwały plecionkę i były to ryby nie do zatrzymania.

 IMG_6285

Wędkarska przygoda nad Ebro – rekordowe ryby i niezapomniane emocje

Jeżeli chcielibyście spróbować swoich sił z tymi rybami, zdecydowanie polecam Wam wyjazd do Hiszpanii na rzekę Ebro. Jest to kraina wielkich sumów, jest ich tam mnóstwo i można przeżyć przygodę życia. Osobiście nie przepadłem na punkcie „wąsów”, lecz raz czy dwa razy do roku chętnie można spróbować swoich sił z tymi majestatycznymi i wielkimi rybami z Ebro. Emocje nie do opisania, polecam każdemu spróbować.

Jeżeli potrzebujesz kupić sprawdzony sumowy sprzęt to zapraszam Cię na naszą stronę internetową gdzie znajdziesz właściwie wszystko co potrzebne do połowu tych niesamowitych ryb.

Patryk - Nizel.pl

 main
Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 6731 opinii
pixel