Rękodzieło wędkarskie – niezwykłe przynęty tworzone ręcznie

Rękodzieło wędkarskie, przynęty ręcznie robione czy z angielskiego przynęty handmade, po co w ogóle się tym zajmować, skoro w sklepach mamy taką mnogość fabrycznych przynęt wędkarskich?

Postawiłem na początku to pytanie, żebyście chwilę się nad nim zastanowili, odpowiedzieli sobie na nie a potem jeszcze raz po przeczytaniu tego tekstu. Tak trochę pofilozofujemy.

handmade kornel slaby
na zdjęciu kilka rodzajów woblerów ręcznie robionych na różnych etapach produkcji.

Czym jest rękodzieło wędkarskie?

Czym jest wędkarskie rękodzieło każdy z grubsza wie. Rękodzieło wędkarskie ma różne formy i w różnym stopniu możemy określić je mianem „rękodzieło”. W definicji Wikipedii, rękodzieło jest to wyrób wytworzony w sposób nieprzemysłowy, posiadający walory artystyczne, najczęściej zawierający motywy typowe dla kultury, w której powstał. Oczywiście mamy świadomość, że wędkarskie handmade nie zawsze mieści się w tej definicji. Oczywiście ręcznie wykonany wobler z balsy czy drewna lipowego, pasuje do niej idealnie. Wydaje się, że inaczej jest w przypadku gum czy woblerów wykonywanych w formach (czyli tworach do produkcji przemysłowej). Jednak należy pamiętać, że jest to nadal produkcja ręczna. Produkty wykonywane są w małych warsztatach i każdy egzemplarz wielokrotnie przechodzi przez ręce swojego twórcy. Czasami jak np. w przypadku wspomnianych gum czy główek wędkarskich inaczej po prostu się nie da.

woblery kornel slaby
bogata oferta woblerów Kornela Słabego

Historia stosowania przynęt ręcznie robionych

Logiczne już jest dla każdego czym są przynęty handmade, a jaka jest historia ich stosowania? Kiedy zastanowimy się nad pochodzeniem przynęt ręcznie robionych, uzmysłowimy sobie, że całe pierwotne wędkarstwo opierało się właśnie na przynętach ręcznie robionych. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości przedmiotów materialnych, właśnie wędkarstwo i przede wszystkim przynęty, sięgają swoimi korzeniami do zamierzchłej przeszłości. Otaczają nas lodówki, telewizory, smartfony, komputery, samochody a nawet domy, które powstają z bardzo małymi wyjątkami (prototypy, wynalazki) w wyniku produkcji fabrycznej. Niewiele w naszym otoczeniu jest przedmiotów, które mają tak długa historię w skali ludzkości jak przynęty ręcznie robione, kiedy to się zaczęło? Dokładnie nie wiemy ale najstarszy znaleziony haczyk ma około 42 tysięcy lat!!!. To jest właśnie magia wędkarskiego rękodzieła. W zamierzchłych latach jakiś „ludź” około 3000 lat p.n.e. (a zapewne dużo wcześniej) wymyślił sztuczną przynętę z muszli małży czy kawałka zwierzęcej kości czy haczyka z piórami i zaczął na nią łowić. Jak stracił, to robił następną i mogę się założyć o swój cały sprzęt wędkarski, że z czasem zaczął swoje dzieło doskonalić, ulepszać. W końcu w tamtych czasach od skuteczności jego rękodzieła zależało przeżycie jego, jego bliskich czy plemienia.

handmade woblery
Woblery handmade od Kornela Słabego to jedne z najbardziej skutecznych przynęt na bolenia i sandacza na polskim rynku przynęt handmade.

Początki handlu przynętami handmade-owymi

Kiedy okazało się, że nasz ludź ma coś naprawdę skutecznego, najpierw to rozdawał a potem zaczęła się sprzedaż przynęt handmade. Oczywiście nie za pomocą gotówki, nie przez terminal płatniczy, była to bardziej wymiana barterowa (towar za towar) i tak mimo, że nie istniały serwisy internetowe i reklama, rozpoczęła się pierwsza pełną gębą produkcja przynęt ręcznie robionych. Ręcznie robione przynęty wędkarskie towarzyszyły ludzkości i wypełniały w całości wędkarskie torby do XIX wieku, do czasów rewolucji przemysłowej. Potem zaczęła się produkcja przemysłowa przynęt wędkarskich, które będąc fabrycznie wykonywane były zdecydowanie tańsze. Oczywiście nie od razu i nie w każdym miejscu na Ziemi przynęty fabryczne zaczęły zdobywać wielką popularność. Nie oszukujmy się, każdy kto trochę już żyje, pamięta czasy komuny i braki czegokolwiek w sklepach. W tamtych czasach wędkarskie rękodzieło miało bardziej z musu naprawdę wysoką pozycję. Dla polskich wędkarzy wybór był prosty: albo stosunkowo niewielka gama przynęt (chociaż, trzeba przyznać, ze zazwyczaj całkiem łownych Polspingu), albo rękodzieło.

recznie robione woblery
ostatni etap tworzenia przynęt – schnięcie po nałożeniu wszystkich farb i lakierów.

Przynęty ręcznie robione vs przynęty seryjne

Niestety na rynku często pojawiają się „ślepe zaułki rękodzieła”. Wędkarz, jak to wędkarz często kupuje oczami. Liczy się kolor, błyszczenie przynęty, fantazyjne kształty, często zapominamy o tym, że nie zawsze musi się to podobać rybom. Jak oglądam niektóre wynalazki pojawiające się na FB, to często zastanawiam się: co artysta miał na myśli i czy coś na to w ogóle weźmie. Niestety w kilku przypadkach (nawet długo operujących na rynku rękodzielników), nie trafiłem nawet na jedną opinię, że toto coś złowiło. W przypadku przynęt fabrycznych jesteśmy w mniejszym stopniu narażeni na szansę zakupu pięknie wyglądającego ale nie łownego badziewia. Jeżeli przynęta fabryczna (produkowana w dużych nakładach) jest niełowna, sprzedaje się słabo. Jak nie ma popytu, to kwestią czasu jest zakończenie produkcji. W przypadku przynęt handmade, niestety często długo krążą na rynku buble zanim ktoś się zorientuje, że do niczego się nie nadają. Tego typu przynęty są produkowane w mniejszych (czasem nawet unikatowych) nakładach. Zauważcie, ze częściej zdarza się trafić na pozytywne opinie o dobrych produktach, natomiast zgłaszanie przynęt handmade, które się nie nadają do niczego, zdarza się rzadko.

piora koguta sandaczowego
proces tworzenia kogutów sandaczowych

Niestety częściej zauważymy wymiany zdań między różnymi rękodzielnikami, dotyczące kwestii kto kogo skopiował. Przykra sprawa, zważywszy na fakt, że na upartego o prawie każdej przynęcie można powiedzieć że jest czyjąś kopią. I tu wracamy do historii. Ktoś kiedyś wspomniał, że obrotówki jednego z rękodzielników to podróbki Meppsa, ale przecież Mepps też na czymś się musiał wzorować i jestem pewien, że w tym łańcuszku wzornictwa trafimy na przynętę nr 1 sprzed set lat, która na 100 % była efektem rękodzieła. W dzisiejszych czasach nadal duże firmy czerpią z rękodzieła. Nie oszukujmy się to właśnie rękodzieło pojawia się jako pierwsze z nowymi pomysłami, patentami, nie mówiąc nawet o lokalnym podejściu do ryb. Dla przykładu muchy. Cały świat wzoruje się i produkuje oraz kupuje przynęty muchowe, wzorowane na owadach występujących np. nad Rzeką Św. Wawrzyńca. Co z owadami endemicznymi występującymi np. tylko w niektórych rejonach Polski albo naszego kontynentu? Takie muchy kręcą właśnie rękodzielnicy.

 

produkowanie przynet recznie robionych
starannie wyselekcjonowane materiały tekstylne do produkcji przynęt sztucznych – na zdjęciu produkty z firmy Wędkarska Polska

Więc czym się kierować przy zakupie przynęty handmade?

Tak jak przy przynętach seryjnych oczywiście opinią osób, które miały z nią do czynienia i własną wiedzą oraz instynktem. Tutaj dodatkową kwestią jest także powtarzalność wędkarskiego rękodzieła. W przypadku przynęt robionych np. w formach, nie ma wielkiego problemu z powtarzalnością, gorzej jest w przypadku ręcznie struganych woblerów. Czy to źle? Myślę że wręcz przeciwnie. Pamiętajmy, że solidny rękodzielnik testuje każdą bez wyjątku przynętę. Każdy wobler ląduje w wodzie w celu ustawienia i jest testowany. Dobry rękodzielnik obserwuje jego pracę i często się zdarza, że na niego łowi. Ta niepowtarzalność to właśnie sedno rękodzieła, to co w nim mnie urzeka właśnie najbardziej. Swego czasu mieszkając pod Białogardem, trafiło mi do ręki wahadło od Maciejki (kto zna ten wie). Nie było ich na rynku, nie można było ich kupić, można je było zdobyć. Miały magiczną moc wabienia niesamowitych ilości troci. Jak to możliwe. Po prostu, Maciejka szedł na ryby ze swoimi wahaczami i kombinerkami. Nad wodą je modyfikował, obserwował pracę i skuteczność i dopiero po kilku wypadach wahadełko miało miano ukończonego. Taką blaszkę mógł ktoś dostać i były na tyle cenne, że w przypadku zaczepu ludzie w styczniu po jajka do wody wchodzili, żeby odzyskać przynętę. Teraz zobaczcie, jak blisko ten przykład znajduje się opowieści o pierwotnym „ludziu”, który wymieniał się ze współplemieńcami swoimi wykonanymi ręcznie przynętami. Czy to nie jest niesamowite?

nici wędkarskie do przynet
kolorowe nici wędkarskie to niezbędny atrybut rękodzielnika podczas procesu tworzenia kogutów sandaczowych i much wędkarskich.

Woblery handmade – kwintesencja rękodzieła wędkarskiego

Moje ulubione przynęty handmade to woblery. Przyznam szczerze, że niewiele mam w swoich pudłach fabrycznych modeli, są to głównie zakupione przed laty i głównie do metod i gatunków, na które poluję rzadziej. Woblery handmade stanowią dla mnie kwintesencję rękodzieła, wykonane z różnych tworzyw, pianek czy drewna, pięknie malowane, super pracujące a przede wszystkim łowne. Przyznam szczerze, że zdecydowanie bardziej od tych powtarzalnych, identycznych w wykonaniu wobków, rajcują mnie ręcznie strugane o niepowtarzalnej pracy. Zapewne wynika to z faktu iż sam strugam kleniowe smużaki i mam świadomość, że każdy jest troszkę inny. Robię je z balsy i szykując partię kilku, kilkunastu sztuk doskonale zdaję sobie sprawę z faktu różnic pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami. W jednym miejscu skalpel zbierze troszkę więcej w innym papier ścierny zaokrągli bardziej koniec niż w poprzednim egzemplarzu. Potem wykonanie oraz wklejenie stelażu i znowu pojawiają się minimalne różnice. Czasem dam go głębiej, przez co i dociążenie inaczej ustawi środek ciężkości, czasem zrobię krótszy i kotwiczka wyląduje bliżej przodu.

początkowy etap tworzenia smużaków
początkowy etap tworzenia smużaków – na zdjęciu woblery Staniego

Potem podkład i malowanie, no i znowu mamy zabawę, bo przecież każde jest trochę inne. Aerograf robi świetną robotę zwłaszcza pozwalając na przenikanie się nawzajem kolorów na granicy różnych barw. Na koniec cienki marker i detale, czasem brokat. No i ostatecznie lakier. Ze względu na to że robię bezsterowce, odpada mi wklejanie i przycinanie sterów. Efektem tego jest wytworzenie niepowtarzalnych przynęt. Mimo, że wiele z nich robię partiami i powstają w tym samym czasie, zawsze widać różnice. Jak już wspominałem, nie jest to szybka i prosta praca ale za to bardzo satysfakcjonująca. Największą frajdę sprawia jednak nie struganie, a łowienie na swoje przynęty. No może jest jeszcze coś. Swoich przynęt nie sprzedaję, raczej rozdaję i w ogóle największą frajdą jaka może być jest gdy ktoś ze znajomych złowi coś na nią i cię pochwali. Świadomość, że stworzyłeś własnymi rękoma coś co jest bardziej skuteczne od produktów dużych potentatów i podoba się innym, jest niesamowicie satysfakcjonująca. Wtedy dopiero wędkarz może zbliżyć się do pierwotnego ludzia i poczuć się TWÓRCĄ.

Woblery Stani
Woblery Stani – jedne z najskuteczniejszych ręcznie robionych przynęt kleniowych.

Ty też możesz tworzyć przynęty handmade

Zanim skończę ten troszkę z innej bajki blog, mam dla was taką propozycję. Spróbujcie TWORZYĆ. Zostańcie częścią wędkarskiej historii. Bądźcie w pudełku u znajomego albo obcego. Stańcie się częścią czyjejś radości ze złowionej małej lub dużej ryby. Może się zdarzyć, że zalegniecie gdzieś na kilku metrach pod wodą na starym konarze, który przez lata zabierał wędkarzom ich przynęty ale twórzcie. Chociaż spróbujcie. Prawda jest taka że przy zdecydowanej większości przynęt  handmade, materiał z którego powstają to tylko kilka procent ich wartości. Pozostałe dziewięćdziesiąt kilka to czas. Wasz czas i Wasze pomysły. Zainwestujcie trochą swojego czasu, zimą czy wczesną wiosną, w martwych okresach, niewiele ryzykujecie. Weźcie coś na co łowicie i pomyślcie co chcielibyście zmienić, dołożyć coś od siebie, dostosować do swojego widzimisię czy sposobu łowienia i zróbcie SWOJE własne handmade. Nie musi być takie jak ze sklepu, nie musi być ładne, ryby nie są pięknoczułe, nie „lecą” wyłącznie na dzieła sztuki i malowanie lakierem do paznokci żony też może im się podobać.

smuzaki handmade
smużaki kleniowe po etapie malowania – woblery kleniowe mojej własnej produkcji.

Jeżeli nie czujecie się na siłach by samodzielnie tworzyć, sięgnijcie po czyjeś rękodzieło. Czy warto kupować przynęty ręcznie robione? Oczywiście, że warto. Czy kupisz coś ręcznie robionego, mój Ty drogi czytelniku? 😉 Wybór zależy od Ciebie. Pamiętaj, rękodzieło wędkarskie to historia naszego hobby, czyjaś dłubanina i poświęcone często wiele godzin nad wykonaniem pojedynczego egzemplarza. Kiedy sam strugam swoje ulubione bezsterowce, nie raz myślę, że gdyby ktoś zaproponował mi żebym je sprzedawał je na przykład po kilkanaście złotych, to bym mu powiedział, żeby sobie w takim razie mózg wystrugał. Jest to niełatwa praca i szczerze podziwiam rękodzielników za nią.

woblery kleniowe handmade
gotowe smużaki po przyklejeniu odnóży – pozostało jedynie przetestować ich skuteczność podczas sezonu kleniowego.

Więc szukajcie rękodzieła, rozmawiajcie ze znajomymi i przetrząsajcie internety. Kupujcie handmade bo w tych przynętach jest dusza, pokaleczone palce i szczypta ludzia z prehistorii, który trochę może mniej ładnie ale produkował przynęty tak jak robią to współcześni rękodzielnicy.

Autor: Gonzo – Sklep wędkarski Nizel.pl

Dodaj komentarz

0
    0
    Twój koszyk
    W koszyku nic nie ma:(Wróć do sklepu

    ×