Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Polskie rękodzieło wędkarskie w praktyce

2023-05-23
Polskie rękodzieło wędkarskie w praktyce

Sama historia rękodzielnictwa w wędkarstwie jest tematem nie do wyczerpania, gdyż ten sposób tworzenia przynęt do poławiania ryb oraz spędzania czasu jest znany od wielu wieków. Firmy zajmujące się produkcją profesjonalnego sprzętu oraz przynęt funkcjonują ułamek tego czasu. Zaletą fabrycznych wabików jest ich powtarzalność, co oznacza, że każdy na przykład wobler o nazwie "Swim Glidebait" od Westina będzie się zachowywać tak samo przy identycznym prowadzeniu (zmiany mogą być widoczne przy różnych wielkościach danego modelu). Produkt handmade ma już prawo do różnic w wyglądzie, wadze czy pracy i właśnie za to osobiście cenię takie przynęty.

Moje ulubione miejscówki w pomorskich rzeczkach. Idealne stanowisko dużego pstrąga potokowego :)

Kontakt z przyrodą w wędkarskich wyprawach jest najistotniejszy.

W czasie kiedy wędkuję, najbardziej cenię kontakt z przyrodą, śpiew ptaków, szum rzeki, często spotykam dzikie zwierzęta, od wiewiórek po stada dzików. Cieszę się z każdej złowionej ryby, nie mam ciśnienia na bicie swoich lub cudzych "PB". Dodatkowym powodem do radości jest trafienie w dzień kiedy żerują, w odpowiedni wabik. Miałem w ciągu ostatniego roku kilka takich dni, które zapamiętam do końca życia, kiedy na wodach z pozoru mało rybnych na seryjną przynętę zacząłem mieć dużo brań, po założeniu rękodzieła – natychmiast zachodziła zmiana i to na lepsze. Każdy rzut skutkował kontaktem lub udanym holem. Szczytem wszystkiego był pstrąg, który po tym jak spadł z haczyka po kilku młynkach powtórzył atak, znowu spadł, znowu uderzył i odhaczył się już przy samych nogach, gdzie pozostał na płytkiej łaszce. Kiedy po raz kolejny pokazałem mu różową gumę od Libra Lures, wcale długo się nie zastanawiał i miałem wrażenie, że on nawet nie chciał jej zjeść, tylko ją zniszczyć.

Piękny kropek, który nie odpuścił Libra Lures.

Na tym samym gatunku, na innej rzece o zupełnie innej porze roku, perfekcyjnie sprawdziła mi się wahadłówka 3,3g od Madey, w kolorze Tycjan. Każda zmiana końca zestawu na cokolwiek innego, powodowała ciszę, kompletny brak reakcji, powrót do blaszki – natychmiastowy pozytywny odzew z każdego miejsca. Pierwszy raz w życiu widziałem wtedy pstrąga, który przemierzył około 6 metrów, żeby dać się złowić.

Moja ulubiona Błystka wahadłowa Madey Pazur 3cm 3,3g TYCJAN

Największym według mnie fenomenem, wspominanym już przez kolegów z Team Nizel, jest Szerszeń Stani od Stanisława Malek. Skuteczności jego smużaków nie trzeba reklamować – sam producent złowił niezliczone ilości dużych i ogromnych kleni na swoje wyroby, a grubość drutu przeprowadzona przez te arcydzieła nie zawiedzie nawet w przyłowach konkretnych boleni czy troci, dlatego polecam zakładać do nich sprawdzone agrafki oraz kotwice - na porządnych kółkach łącznikowych. Mi Mallkowe szerszenie czy trzmiele nie tyle otwierają wodę, co gwarantują minimum 50 cm rybę na każdym letnim powierzchniowym łowieniu, pozycja obowiązkowa w pudełku każdego fana tego typu łowienia.

 

Wobler bezsterowy smużak szerszeń 2g 3cm

Jeśli już piszę o wędkowaniu powierzchniowym – dorzucę kilka słów o boleniach. Znawcy tematu mogą czytać z przymrużeniem oka, bo nie łowię tych ryb "książkowo", zgodnie ze sztuką. Jako że nie było nikogo, kto by mi cokolwiek pokazał nad wodą w tym temacie, czerpałem wiedzę ze zdawkowych informacji podsłyszanych tu i ówdzie. Wiedziałem więc, że topowym producentem wabików na rapy jest Hunter, a ryby te często łowi się prowadząc przynętę blisko powierzchni wody.

Faworyt od Hunter na bolenie jest moim numer jeden.

Zakupiłem kilka toniowych cykad Andrzeja Lipińskiego i skutecznie już w pierwszym wypadzie złowiłem dwa bolenie, prowadząc owe cykady ekspresem pod samą powierzchnią wody. Metoda ta była skuteczna na każdym kolejnym wyjściu, a o woblerach typu top water dowiedziałem się dopiero po podjęciu pracy w sklepie wędkarskim Nizel. Huntery pozostały ważnym akcentem w moim pudełku, z czasem dołączyły do nich wszelakiej maści dzieła Kornela Słabego oraz Oskara Starzyka.

 

Przynęty Ozzy Lures to prawdziwy majstersztyk rękodzielniczy.

 

Pięknie wykonane, świetnie wyczuwalne w pracy na kiju wabiki tych producentów sprawdzają się za każdym razem, choć w późniejszych miesiącach przewagę zaczęły zyskiwać Slidery od Salmo, naturalnie prowadzone w ten sam sposób, co pierwsze FaworytyFurie :)

Hunter Furia już wielokrotnie mnie nie zawiodła :)

 

Dosyć późno w ubiegłym roku pojawiła się seria woblerów od FishB, którą mam zamiar rzetelnie pomachać w nadchodzącym sezonie. Jesienią z kolei, kiedy w moich okolicach coraz lepiej odpalają sandacze – zaczynam używać wcześniej wymienionych cykad w sposób bardziej zbliżony do przewidzianego przez producenta, choć największe zedy siadają mi póki co na gumy – to pierwsze sztuki kuszą się właśnie na wysłużone po całym lecie cykado-woblery.

Lato, to też wiele dni Popperowych wypraw. Wielbiciele pasiaków dobrze wiedzą o tym, że w pewnych okolicznościach po prostu przewaga plumkania nad jakimkolwiek innym sposobem łowienia jest kolosalna. Każda inna przynęta po prostu jest wtedy ignorowana w 99 procentach rzutów, a popper obrywa od okoni niemal cały dzień. Tutaj uważam, że jest spora luka wśród producentów niszowych, w ofercie mamy tylko i aż – Kornela Słabego. Konstrukcja tego chlapacza  pozwala na obłędnie dalekie rzuty, co na czystych zbiornikach procentuje mniejszą ostrożnością w braniach tych największych ryb.

Popper od Kornela Słaby niezawodny na okonie żerujące pod powierzchnią wody.

 

Modele od Rapali  czy Savage Gear również uważam za bardzo skuteczne i godne polecenia, zwłaszcza jeżeli w łowisku mam dużą przewagę średnich ryb, a chcę mieć frajdę z holu, używając kija z mniejszym ciężarem wyrzutu dostosowanym do tych mniejszych popperów.

Wymienieni przeze mnie wcześniej Kornel Słaby i Oskar Starzyk to nie tylko boleniowo-sandaczowe akcenty. Ich pstrągowe arcydzieła otwierają wodę wielu wędkarzom. W moich pudełkach zajmują sporo przegródek obok łamańców od Ireneusza Gębskiego, klasycznych woblerów pstrągowych Marcina Króla czy seryjnych już co prawda, ale legendarnych Salmo Minnow.

Kleń skusił się na Wobler Salmo Minnow pływający 7cm 6g TROUT

 

Wyposażyłem się oczywiście w przynęty pozostałych producentów i rękodzielników, ale wyżej wymienionych – w najbogatszej kolorystyce. Tej wiosny, obok kropków, mam w planach po raz pierwszy w życiu poświęcić trochę czasu kleniom i jaziom, jeszcze zanim zaczną wychodzić do powierzchni.

Tutaj też nie mam wątpliwości co zadziała – ilości Mikrusów Jakuba Dwojaka kupowanych w sklepie Nizel przez klientów nie sposób policzyć, więc na tym będę bazować. Do tego dołożę Blagiery z Dorado, Bzyki od Sieka i stonowane kolory wahadełek od Madeya. Mam przeczucie, że następne kilka słów relacji z moich wędkarskich wypraw będzie właśnie w tym temacie.

Tym razem skutecznym okazał się Wobler pstrągowy twitchbait 5,5cm 5g Green 

Dzisiejsze rękodzieło z pewnością nie jest już tym samym co kiedyś, niewielu struga ręcznie każdego woblera, gumy również odlewa się w formach i jest to bardziej "manufaktura półfabryczna". Ponadto o ile ceny produktów handmade kiedyś były niższe niż firmowych "błyskotek", o tyle teraz po prostu wraz ze wzrostem popularności takich wabików sytuacja ta uległa zmianie. Niemniej jednak, namawiam każdego z Was, kto zaczyna przygodę z wędkarstwem do tego, aby zainwestować w tradycję, skuteczność w "przebłyszczonych" wodach i po prostu polskich rękodzielników. Wszystko po to aby nie zaprzestali pasji w trudach tworzenia czegoś wyjątkowego, co cieszy oko wędkarza i ryby.


Z wędkarskimi pozdrowieniami

Maciej Kurpisz

Nizel Team

 

Polecane

Zaufane Opinie IdoSell
4.92 / 5.00 1900 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2023-10-04
Szybko i sprawnie godne polecenia
2023-10-02
Super szybka wysyłka Polecam

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixel